Google Website Translator Gadget

piątek, 28 września 2012

Zwyczajna pasta jajeczna

  Miałam o niej napisać wcześniej, ale uleciało mi z głowy, bo jest taka... zwyczajna:-) 
  Dzisiaj urozmaiciła nasze śniadanie.
  • 4 jajka ugotowane na prawie twardo;-)
  • 1 łyżka majonezu,
  • 1 łyżeczka musztardy sarepskiej,
  • 2 czubate łyżki szczypiorku, 
  • pieprz i ewentualnie sól do smaku.
   Jajka, w zależności od stopnia świeżości, gotuję od 8 do 9, a czasem nawet 10 minut - te, których termin spożycia zbliża się niebezpiecznie gotuję krócej, a te bardzo świeże dłużej. Chodzi o to, żeby żółtko nie było zbyt ścięte.
   Po ugotowaniu zalewam jajka zimną wodą i od razu obieram. Jeszcze ciepłe kroję w drobną kostkę, nie przejmując się wielkością kawałków:-)
   Dodaję szczypiorek, majonez i musztardę. Mieszam i podaję. 
   Świetnie ożywia smak pasty jajecznej np. ogórek kiszony albo bardzo dojrzały malinowy pomidor ze świeżo zmielonym pieprzem. Ja lubię z dodatkiem czerwonej papryki. 
 

Owocowa zapiekanka z kaszy jaglanej

  Pozostając w temacie śliwek i innych owoców dostępnych o tej porze, zrobiłam na wieczorny posiłek zapiekankę z kaszy jaglanej na słodko. 
   Jak można przeczytać na stronie firmy Sante: "Kasza jaglana jest bardzo smaczna i niezwykle zdrowa. W Polsce bardzo popularna dawno temu, potem o niej zapomniano, a dziś znów wraca do łask." U nas w domu pojawia się często, bo bardzo ją lubimy. 
   Baza przepisu na zapiekankę pochodzi z opakowania 350 g kaszy jaglanej Sante. Dodatek śliwek i jagód to mój pomysł:-)
  • 350 g kaszy jaglanej, czyli ok. 1,5 szklanki,
  • 1 żółtko,
  • 1 opakowanie serka typu mascarpone (250 g),
  • 1,5 łyżeczki cukru trzcinowego,
  • śliwki węgierki przekrojone na pół, pozbawione pestek,
  • opakowanie jagód lub borówek (250 g),
  • 3 szklanki wody do ugotowania kaszy,
  • 0,5 łyżki soli,
  • masło do wysmarowania formy do zapiekanki,
  • śmietana wymieszana z cukrem waniliowym albo serek homogenizowany o smaku waniliowym.
  Zgodnie z informacją na opakowaniu zaczęłam od przepłukania zimną wodą kaszy przesypanej na sitko. Następnie przelałam ją wrzątkiem, co ponoć umożliwia usunięcie goryczki często występującej w kaszy jaglanej. 
  Następnie wrzuciłam kaszę do garnka, w którym wrzała woda. Dodałam sól i gotowałam pod przykryciem na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Producent podaje, że kasza ma się gotować około 20 minut, do momentu wchłonięcia wody. Moja była gotowa po 10 minutach, więc warto sprawdzić:-)
  Włączyłam piekarnik, żeby nagrzał się do temperatury 180 stopni. 
  Kiedy kasza się gotowała, utarłam żółtko z cukrem, dodałam do tego serek i jeszcze przez chwilę miksowałam.
   Połowę ugotowanej kaszy przełożyłam do wysmarowanej masłem formy do zapiekania. Na to położyłam śliwki, polałam połową mieszanki żółtka i sera. Następnie położyłam drugą warstwę kaszy, i wylałam na to resztę mieszanki żółtkowo-serowej. Na wierzch położyłam jagody.
   Piekłam około 60 minut.
   Podałam polane serkiem homogenizowanym z wanilią.

czwartek, 27 września 2012

Knedle ze śliwkami

  Kolejny debiut dzisiaj - tym razem knedle ze śliwkami, bo akurat jest pora śliwkowa. A że śliwki węgierki warto jeść, to wiadomo, bo są nie tylko pyszne, ale i bardzo zdrowe. 
   Przepis dostałam od swojej szwagierki - Basi. W pierwszym podejściu nie dorównałam ideałowi, bo dałam trochę za dużo ciasta (albo za mało śliwek), ale smak i tak był wyborny;-) Teraz wiem, że następnym razem mogę dać mniej ciasta na poszczególne kluski, bo jest ono na tyle sprężyste, że knedle nie powinny pękać w trakcie gotowania.

  • 400 g ugotowanych ziemniaków,
  • 150g mąki pszennej + mąka do posypania blatu,
  • 300 g śliwek węgierek, przekrojonych na pół i wydrążonych z pestek,
  • 1 jajko,
  • 0,5 łyżki soli,
  • 1 łyżka oleju,
  • 2 łyżki masła,
  • bułka tarta,
  • cukier trzcinowy.
   Ziemniaki, zaraz po ugotowaniu, jeszcze ciepłe, przetarłam przez praskę. Odstawiłam do ostygnięcia. 
   Na blat, wcześniej posypany lekko mąką, wyłożyłam przetarte zimne ziemniaki, na nie nasypałam mąkę i wbiłam jajko. Całość przez chwilę wyrabiałam do uzyskania sprężystego, jednolitego ciasta, które nie kleiło się do dłoni. Nie można się nad nim pastwić zbyt długo, bo będzie się robiło coraz rzadsze. 
   Wyrobione ciasto owinęłam w folię i odstawiłam na kilkanaście minut. 
   W międzyczasie wstawiłam na gaz garnek z wodą. Kiedy zaczęła wrzeć, dodałam sól i olej.
   Z kawałków ciasta toczyłam wałeczki, a z wałeczków odkrajałam plasterki, które rozpłaszczałam na kształt placuszków. Do środka takiego nieregularnego placuszka wkładałam połówkę śliwki i zwijałam w kulkę. Kulki odkładałam na posypaną mąką deskę, z której wygodniej wrzucało się je potem do wrzącej, wody.
   Knedle gotowałam na małym ogniu około 5-6 minut od chwili ich wypłynięcia na powierzchnię wody.
   W czasie, kiedy knedle się gotowały, na małej patelni rozpuściłam masło, do którego dodałam trochę bułki tartej.
   Knedle podałam polane masłem z bułką tartą i posypane trzcinowym cukrem.

Cantucci, czyli włoskie suchary do kawy

  Nigdy wcześniej nie piekłam cantucci, więc dlaczego mnie wzięło na te toskańskie migdałowe ciasteczka? A dlaczego by nie:-) Doskonale pasują do kawy, a że jestem kawoszem, więc pewnie długo nie poleżą... Chociaż z drugiej strony, nie da się ich zjeść za dużo, bo są dość słodkie i twarde, jak na suchary przystało:-) 
  Moje, w odróżnieniu od oryginału, nie mają aromatu ani cytrynowego, ani pomarańczowego, ale trochę pachną wanilią:-) Myślę, że następną porcję wzbogacę o żurawinę i może dodam orzechy włoskie. 
  Oto składniki:
  • 0,5 kg mąki pszennej,
  • 300 g cukru trzcinowego,
  • 3 jajka,
  • 1 dodatkowe żółtko do posmarowania,
  • 300 g migdałów (ze skórką),
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego (najlepiej z prawdziwą wanilią, a nie sztucznym aromatem),
  • szczypta soli.
   Zaczęłam od uprażenia migdałów na suchej patelni, na niedużym ogniu. Mieszałam je od czasu do czasu. Gotowe są w momencie, kiedy rewelacyjny aromat prażonych migdałów wypełnia kuchnię.
   Włączyłam piekarnik, żeby nagrzał się do 180 stopni.
   Oddzieliłam białka od żółtek. Białka z odrobiną soli ubiłam na sztywną pianę. Żółtka utarłam z cukrem trzcinowym i waniliowym. Do żółtek dodałam ubite białka i delikatnie wymieszałam. Do dużej miski przesiałam mąkę, do której dodałam proszek do pieczenia, a następnie żółtka z białkami. Początkowo wymieszałam to wszystko łyżką. Potem przełożyłam na blat posypany mąką i wyrobiłam ciasto, do którego dodałam wystudzone migdały. Migdały dodałam w całości, a nie siekane jak sugerują inne przepisy, bo z całymi ciasteczka fajniej wyglądają w przekroju.
   Z ciasta utworzyłam cztery wałki o grubości około 2-2,5 cm. Ułożyłam je na papierze do pieczenia, posmarowałam rozbełtanym żółtkiem i włożyłam do piekarnika na 20 minut.
   Następnie, po wyjęciu z piekarnika, ciepłe pokroiłam ostrym nożem po skosie na 1 cm kromki/plasterki i ponownie włożyłam do piekarnika, w którym zmniejszyłam temperaturę do 150 stopni. 
   Po 10 minutach przewróciłam kromki na drugą stronę, po kolejnych 10 minutach znowu je poprzekręcałam. Po następnych 10 minutach zrobiłam ponowną przewrotkę i wyłączyłam piekarnik. Posiedziały w nim jeszcze około 15 minut. Pewnie mogłam je jeszcze trochę podpiec, to miałyby mocniejszy kolor, ale z tym poeksperymentuję następnym razem. 
   Idealne ciasteczka do maczania w gorzkiej kawie, mleku albo kakao.


niedziela, 23 września 2012

Leczo dyniowo-cukiniowe

  Kolejne szybkie i smakowite danie na jesienny posiłek:-)

  • kawałek dyni pokrojonej w kostkę (trochę mniej niż 1 kg),
  • 1 cukinia zielona i 1 żółta - pokrojone w ćwierć plasterki;-),
  • 2 marchewki pokrojone w talarki,
  • kilka łodyg selera naciowego pokrojonych w talarki,
  • 1 posiekana cebula,
  • 4 ząbki czosnku pokrojone w cienkie talarki,
  • sól, cukier trzcinowy,
  • po szczypcie papryki słodkiej, chilli, kminku, kolendry, oregano, cynamonu, gałki muszkatołowej, imbiru, rozmarynu - utłuczone w moździerzu,
  • olej rzepakowy,
  • natka pietruszki do posypania.

   Na początku oczywiście rozgrzewam olej w garnku, wrzucam czosnek i cebulę, podsmażam, solę i cukrzę, bo lubię:-) 
   Dorzucam marchewkę i seler, duszę pod przykryciem do czasu aż trochę zmiękną, ale nie za bardzo. Wtedy dodaję dynię i cukinię oraz mieszankę przypraw i sól do smaku. 
   Podlewam trochę gorącą wodą, ale nie za dużo, bo zarówno cukinia, jak i dynia puszczą własne soki.
   Leczo jest gotowe w momencie, gdy dynia jest już miękka, ale jeszcze się nie rozwala, a reszta warzyw jest jędrna, a nie rozklapciana, czyli dość szybko:-)
   Zaryzykowałam i podałam leczo dyniowo-cukiniowe z makaronem ryżowym z tapioką. Nie był to najlepszy wybór, bo ten makaron bardziej pasuje do czegoś o bardzo ostrym w smaku. Na drugi dzień, podane ze zwyczajnym białym ryżem, smakowało nam bardziej:-) 




Przepis bierze udział w akcji:
Dyniowe przysmaki

piątek, 21 września 2012

Sałatka ze świeżego szpinaku

   Świeży szpinak jest niezwykle delikatny, chrupiący i przede wszystkim bardzo zdrowy. O jego właściwościach można przeczytać na: www.poradnikzdrowie.pl.   
   Skoro tyle dobrego można o nim powiedzieć, postanowiłam zrobić sałatkę szpinakową, stosując jako dodatki, to co akurat miałam w lodówce. 
   Poniżej proporcje na jedną porcję:-)

  • spora garść świeżego szpinaku,
  • trochę świeżej bazylii,
  • 1 jajko gotowane na twardo,
  • 1 nieduży pomidor (no chyba, że ma się pod ręką pomidorki koktajlowe, to pewnie wizualnie mogą dodać sałatce uroku),
  • drobno posiekany szczypiorek,
  • kilka cienkich plasterków wędzonego łososia,
  • polskie ciemne winogrona,
  • sól, pieprz,
  • oliwa z oliwek, sok z cytryny.
   Na talerz kładę listki szpinaku, listki bazylii, pomidora pokrojonego w sporą kostkę, jajko pokrojone na ćwiartki, łososia pokrojonego w paski. Grona winogrona rzucam tu i tam. Smakują jak żadne inne. Zjawiskowo.
   Całość posypuję szczypiorkiem.
   Do małego słoiczka wlewam oliwę z oliwek z sokiem świeżo wyciśniętym z cytryny (w proporcji 3:1), dosypuję sól i pieprz. Wstrząsam i takim prostym sosem polewam sałatkę.
   Wygląda tak apetycznie...
   


wtorek, 11 września 2012

Zupa z dyni w pół godziny

   Sezon dyniowy w naszym domu otworzyła zupa, którą - jak większość potraw lubianych przeze mnie - robi się błyskawicznie.
  • spory kawał dyni pokrojonej w drobną kostkę,
  • 3 marchewki pokrojone w cienkie talarki,
  • 1 posiekana drobno cebula,
  • 4 małe ząbki czosnku pokrojone w cienkie talarki,
  • 1 puszka białej fasoli,
  • 1 puszka pomidorów,
  • 1 łyżka oleju rzepakowego,
  • 1 łyżka pikantnego ketchupu,
  • 1 listek laurowy,
  • sól, pieprz, cukier trzcinowy, garam masala - według uznania,
  • gałązka oregano do ozdoby:-)
  • wrzątek.
   W garnku, w którym zupa będzie się gotować, na rozgrzanym oleju podsmażam cebulę i czosnek, które posypuję solą i cukrem - w ilości intuicyjnej:-) 
   Kiedy zrobią się złotawe, to znaczy, że czas wrzucić marchewkę i dynię, wymieszać, zmniejszyć ogień, wlać tyle gorącej wody, żeby warzywa z niej wystawały, wrzucić listek laurowy, sól, pieprz, trochę garam masali i dusić przez chwilę pod przykryciem. 
   Dynia dość szybko robi się miękka, więc trzeba do garnka zaglądać od czasu do czasu nie tylko, żeby pomieszać zupę, ale także sprawdzić, czy aby dynia się nie rozciapciała. 
   Do takiej już nie twardej, ale jeszcze nie miękkiej mieszanki dyni i marchewki wrzucam fasolkę i pomidory (pokrojone w kawałki) wraz z zalewą i łyżką pikantnego ketchupu. 
   Całość, po chwili gotowania i dosmaczania - żeby osiągnąć smak słodkawo-pikantny warto poeksperymentować z ilością garam masali, staje się zawiesistą, ale jednocześnie lekką i orzeźwiającą zupą, którą można jeść i jeść, i jeść...






Przepis bierze udział w akcji:
Dyniowe przysmaki