Strony

Google Website Translator Gadget

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makaroni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makaroni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2013

Zapiekanka z makaronu z porem

  W ramach poszukiwania inspiracji na kolację dokonałam przeglądu lodówki, w której znalazłam, m.in.:
  • makaron casarecce z dnia poprzedniego (za dużo ugotowałam),
  • ser typu camembert z ziołami,
  • 1 jajko (tzn. miałam 9, ale jedno jest potrzebne do tej zapiekanki;-)),
  • kawałek pora.
   Zatem na ciepłą kolację przygotowałam z wymienionych składników szybką zapiekankę. Szybką, bo wszystko miałam niemal gotowe. Poza tym, zamiast w piekarniku, zrobiłam ją na patelni :-)
   Makaron przełożyłam na zimną patelnię, posypałam pokrojonym drobno porem, polałam jajkiem, które wcześniej posypałam solą zmieszaną z ziołami prowansalskimi i roztrzepałam widelcem. Na wierzchu ułożyłam pokrojony w cienkie plasterki camembert.
   Patelnię przykryłam pokrywką i postawiłam na małym ogniu. Ogrzewałam do czasu ścięcia się jajka i roztopienia sera. 
   Przepis jest bez zdjęcia, bo dopiero kiedy skończyłam jeść, to pomyślałam, że mogę wrzucić to na bloga ;-)

poniedziałek, 29 października 2012

Kopytka serowe z sosem pomidorowym

    Zainspirował mnie przepis na gnocchi z sera ricotta z sosem pomidorowym i bazylią pochodzący z bloga, na który lubię zaglądać, bo autorka zamieszcza smakowite włoskie przepisy: http://apparecchiamo.blogspot.com
   Ciasto na - nazwane przeze mnie swojsko - kopytka zrobiłam mniej więcej tak samo, jedynie z sosem pomidorowym pokombinowałam. 
  • 250 g sera ricotta,
  • 2 łyżki drobno startego sera peccorino (tym razem nie miałam w lodówce nawet kawałka parmezanu),
  • 1 szklanka mąki pszennej,
  • szczypta soli.
   Ugniotłam ser ricotta i peccorino wraz z mąką i odrobiną soli. Z kuli, które powstała, formowałam wałeczki, przyklepywałam lekko szerokim nożem i kroiłam na małe, skośne kawałki. Tak właśnie moja mama kroi tradycyjne ziemniaczane kopytka. 
   Wrzuciłam kluseczki na osolony wrzątek i od momentu wypłynięcia gotowałam przez około 3 minuty.
   Do sosu pomidorowego proponowanego przez autorkę bloga apparecchiamo, poza wspomnianymi przez nią składnikami i przyprawami, dodałam trochę więcej niż odrobinę cukru trzcinowego, szczyptę suszonej papryczki peperoncino i trochę oregano. 
  Autorka bloga apparecchiamo ma absolutną rację - gnocchi z sera są mięciutkie, delikatne i smakowite, więc będę je robić jeszcze wiele razy. Myślę, że w wersji ze słodką śmietaną i cynamonem też będą znakomite...

środa, 17 października 2012

Makaron z pestkami granatu

   Idealny przepis na szybką kolację na słodko - połączenie makaronu, serka wiejskiego i pestek granatu. Przygotowanie takiej potrawy trwa tyle, ile potrzeba czasu na ugotowanie makaronu. 
   Na odsączony makaron wędruje górka serka wiejskiego, a na nią pestki granatu. I już:-) Niby proste i szybkie, a wygląda i smakuje rewelacyjnie:-)


niedziela, 14 października 2012

Cannelloni z nadzieniem szpinakowo-pieczarkowo-serowym

   Dla odmiany coś, czego przygotowanie wymaga sporo czasu, a na dodatek danie wcale nie jest dietetyczne, bo używa się sporo masła i jeszcze ten beszamel... ;-)
   Ponieważ zawsze szykuję dla dwojga, to poniższe ilości wystarczają właśnie na dwie porcje.

   Cannelloni & farsz

  • 8 rurek makaronu cannelloni,
  • 400 g szpinaku,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 250 g pieczarek,
  • 2 czubate łyżki serka mascarpone,
  • 1 kulka sera mozzarella,
  • 120 g sera pecorino romano,
  • 1 jajko,
  • 1 łyżka masła do podsmażenia szpinaku,
  • 1 łyżka oleju + 1 łyżka masła do podsmażenia pieczarek,
  • wrzątek z 1 łyżką oleju - do namoczenia makaronu cannelloni,
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa.
   Beszamel:
  • 2 łyżki masła,
  • 4 łyżki mąki,
  • 200 ml mleka,
  • sól, pieprz.
   Umyty i osuszony szpinak podsmażyłam na maśle z dodatkiem czosnku przeciśniętego przez praskę (tym razem miałam świeży szpinak, ale mrożony też może być). Doprawiłam solą, pieprzem i startą gałką muszkatołową. Odstawiłam, żeby przestygł.
   Oczyszczone pieczarki pokroiłam na cienkie plasterki. Podsmażyłam na oleju. Posoliłam i pod koniec smażenia dodałam masło. Kiedy zrobiły się apetycznie złote, odstawiłam do ostygnięcia.
   Makaron wrzuciłam na 3 minuty do wrzątku z dodatkiem 1 łyżki oleju (żeby rurki się nie posklejały). Następnie wrzuciłam rurki na durszlak, żeby odciekły.
   Do miski wrzuciłam szpinak, pieczarki, jajko, połowę startego na drobnej tarce sera pecorino, starty na tarce o dużych oczkach ser mozzarella i mascarpone. Wszystko dokładnie wymieszałam. 
   Czas na beszamel: Na patelni rozgrzałam masło, wrzuciłam do niego mąkę, dokładnie mieszając, żeby nie było grudek. Chwilkę podsmażałam, a następnie powoli dodawałam mleko, mieszając cały czas. Masa powinna być kremowa, puchata, bez posmaku mąki.
   Na dno naczynia do zapiekania wlałam trochę beszamelu, ułożyłam rurki cannelloni napełnione farszem szpinakowo-pieczarkowo-serowym. Całość zalałam resztą beszamelu i posypałam startym pecorino. 
   Tak przygotowane cannelloni powędrowały do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pod przykryciem piekły się 40 minut, a potem dodatkowe 10 już bez przykrycia, żeby ser się zarumienił.
   Po kolacji nie została ani kruszynka;-)

wtorek, 9 października 2012

Makaron z cukinią i suszonymi pomidorami

   Zainspirował mnie przepis z bloga kocie-smaki.pl. Jak to z inspiracją bywa, zmieniłam to i owo, z praktycznego powodu - braku składników opisanych przez Gosię, autorkę wspomnianego bloga. Zatem do dzieła:

  • makaron wstążki - porcja dla dwojga,
  • 1 średnia cukinia,
  • 1 cebula,
  • 2-3 ząbki czosnku,
  • 1 łyżka masła,
  • 2 łyżki oleju,
  • kilka suszonych pomidorów z zalewy,
  • 1 jajko,
  • 2 czubate łyżki serka mascarpone,
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa,
  • natka pietruszki do posypania.
   Zaczęłam od wstawienia wody na makaron, bo - zgodnie z przypuszczeniem - przygotowanie pozostałych składników dania zajmuje niewiele czasu. 
   Cukinię starłam na tarce o dużych oczkach. Cebulę pokroiłam w sporą kostkę, a suszone pomidory w paski. W garnuszku roztrzepałam jajko wraz z serkiem mascarpone i odrobiną soli z pieprzem.
   Na patelni rozgrzałam olej z masłem, wrzuciłam cebulę i przetarty przez praskę czosnek. Po chwili, kiedy cebula trochę zmiękła, dorzuciłam cukinię. Dodałam sól, trochę świeżo zmielonego kolorowego pieprzu i sporą szczyptę gałki muszkatołowej (startej na tarce o drobnych oczkach). Po kilku minutach dodałam suszone pomidory.
  Mój dzisiejszy makaron wymagał około 8 minut gotowania. Tyle mniej więcej dusiła się cukinia z pomidorami. 
   Kiedy makaron, już ugotowany i odlany, ociekał na durszlaku, do mieszanki cukinii i pomidorów dodałam roztrzepane jajko z mascarpone. Wymieszałam, w odróżnieniu od Gosi, trzymając patelnię cały czas na małym ogniu. Sos wyszedł aksamitny i przepysznie pachnący:-)
   Wrzuciłam odsączony makaron do garnka, w którym się wcześniej gotował, dodałam sos i  wymieszałam dokładnie. Podałam posypany natką pietruszki. 
   Gotowanie trwało chyba krócej niż zapisanie tego tutaj;-)

piątek, 31 sierpnia 2012

Brokuły jakby po azjatycku

   Dlatego "jakby", bo pewnie prawdziwy Azjata by się mocno zdziwił;-) To moja impresja w klimacie azjatyckiej kuchni.
  • brokuły ugotowane na parze,
  • marynowane pędy bambusa  (ponoć pomagają obniżyć ciśnienie krwi, zwalczyć przeziębienie, wpływają korzystnie na układ pokarmowy),
  • makaron ryżowy z brązowego ryżu + wrzątek,
  • 2 łyżki sosu sojowego,
  • 1 łyżka oliwy,
  • 1 łyżka octu z białego wina,
  • 1 łyżeczka brązowego cukru,
  • 1 łyżeczka słodko-pikantnego sosu chilli np. Tao Tao,
  • 1 łyżka ziaren sezamu uprażonych na suchej patelni.
   Ugotowane wcześniej na parze brokuły wrzucam na rozgrzaną oliwę, najlepiej na woka, bo w końcu to potrawa jakby azjatycka:-) 
   Makaron zalewam wrzątkiem, przykrywam naczynie, odstawiam na około 5 minut, żeby zmiękł, a następnie odsączam na durszlaku.
   W tym czasie, gdy makaron się moczy i odsącza, podsmażam lekko brokuły, dorzucam do nich trochę pędów bambusa, a następnie dodaję makaron. 
   W metalowym kubeczku mieszam sos sojowy z oliwą, octem, brązowym cukrem i sosem chili. Mieszankę podgrzewam, mieszając od czasu do czasu, aż cukier się rozpuści. Takim "sosem" polewam makaron z brokułami i pędami bambusa, mieszam dokładnie i nakładam do miseczek. Przed podaniem posypuję prażonymi ziarnami sezamu. 


środa, 13 czerwca 2012

Makaroni z truskawkami

  Truskawki nie są moim ulubionym owocem, ale o tej porze roku nie sposób im się oprzeć. Idealne na szybką kolację w połączeniu z makaronem i serkiem wiejskim (w granulkach). Przygotowanie takiej potrawy trwa tyle, ile potrzeba czasu na ugotowanie makaronu.
  Na odsączony makaron wędruje górka serka wiejskiego. Kolejna warstwa to truskawki przekrojone na pół i posypane cukrem. I już:-)


Ps. A tak przy okazji, to dzięki komentarzowi wpisanemu przez Redakcję MasterChef pod moim przepisem na  sałatkę z brokułów dowiedziałam się, że jest taki program kulinarny:-) Miło mi, że dostałam zaproszenie na casting, ale gotowanie to dla mnie przyjemność, a nie wyścig czy potrzeba poddawania weryfikacji. Niemniej życzę powodzenia polskiej edycji MasterChef.  

piątek, 20 kwietnia 2012

Tagliatelle z sosem pomidorowo-kaparowym

  Kolejne danie makaronowe, szybkie, smaczne, pożywne i trochę włoskie, ale po mojemu:-) Uwielbiam takie potrawy, bo sprawiają, że czuję się jednocześnie najedzona i lekka. Zatem, do rzeczy:

  • makaron tagliatelle,
  • czerwona cebula pokrojona w drobną kostkę,
  • 4-5 ząbków czosnku pokrojonych w plasterki,
  • pomidory pelati bez skórki pokrojone w kostkę (puszka 400 g),
  • garść marynowanych kaparów,
  • czubata łyżka posiekanej bazylii,
  • kieliszek czerwonego wytrawnego wina,
  • sól, cukier trzcinowy, zioła prowansalskie,
  • około 10 g sera gorgonzola,
  • oliwa.
   Kiedy woda (osolona) na makaron się gotuje, smażę na oliwie najpierw samą cebulę, po chwili dołącza do niej czosnek, a następnie pomidory wraz z sosem z puszki. Gdy masa pomidorowa zaczyna "bąblować", wlewam do niej wino, posypuję szczyptą cukru. Mieszam i czekam aż wino wyparuje, czyli aż pomidorowy sos zrobi się gęściejszy niż na początku:-) 
   Na wrzącą wodę wrzucam makaron i  gotuję go bez przykrycia przez około 8 minut.
   W tym czasie kończę sos, dodając kapary i bazylię, trochę ziół prowansalskich i ser gorgonzola, który ma za zadanie zagęścić sos i dodać mu słoności i wyrazistości. Mieszam, żeby masa stała się kremowa.
    Makaron po odlaniu i odsączeniu wędruje z powrotem do garnka, w którym się gotował. Wlewam do niego sos, mieszam i dopiero przekładam na talerze. 

środa, 28 marca 2012

Makaroni z pesto i roszponką

   Jeśli zostało Ci trochę makaronu z wczoraj, co u mnie często się zdarza, bo zazwyczaj gotuję za dużo, oto sposób na jego smakowite wykorzystanie:-)

  • makaron z wczoraj - w tym razem  tagliatelle i papardelle,
  • kilka pomidorków koktajlowych,
  • łyżka pesto - niestety, korzystam z gotowego pesto alla genovese, ale pewnego dnia sama zrobię ten sos, słowo!
  • roszponka,
  • tarty parmezan,
  • odrobina oliwy na patelnię.
   Makaron wrzucam na rozgrzaną oliwę, podsmażam przez chwilę. Dorzucam do niego pomidorki koktajlowe przekrojone wcześniej na pół i zmniejszam ogień. Jak wszystko się podgrzeje, na pomidorkach zmarszczy się skórka, to dodaję łyżkę pesto. Mieszam dokładnie i po chwili wyłączam gaz. Odstawiam patelnię, do mieszanki dokładam garść roszponki. Danie podaję posypane parmezanem. 
   Szybko, kolorowo, smacznie i zdrowo, a na dodatek nic się nie zmarnuje:-)
   Przepis bierze udział w akcji durszlakowej "Makarony Świata".

środa, 21 marca 2012

Makaronowe muszelki z pieczarkami i gorgonzolą

   Byłam dzisiaj na przemiłym spotkaniu, podczas którego - między mnóstwem innych tematów - pojawił się motyw makaronu. Oczywiście po powrocie do domu zrobiłam przegląd lodówki i postanowiłam wykorzystać pieczarki, które zostały mi z przedwczoraj, bo było ich za dużo do zapiekanki, oraz gorgonzolę. Część sera zużyłam wczoraj do zupy brokułowo-ziemniaczanej, o której nie napiszę, bo jeszcze muszę popracować nad wydobyciem smaku brokułowego;-)
   Oto z czego składało się moje dzisiejsze danie:

  • makaron conchiglie, czyli muszelki - nie muszle do faszerowania, nie minimuszelki do zupy, tylko takie pomiędzy,
  • 2 ząbki czosnku,
  • garść pieczarek,
  • 1 łyżka masła,
  • 1 łyżka oliwy,
  • solidna szczypta ziół prowansalskich,
  • gorgonzola,
  • łyżka jogurtu greckiego,
  • natka pietruszki,
  • sól.
   Oczywiście zaczęłam od oczyszczenia pieczarek i pokrojenia ich na plasterki. Ponieważ makaron potrzebuje około 12 minut, żeby być al dente, to w tym czasie, kiedy podskakiwał we wrzącej osolonej wodzie (warto od czasu do czasu zamieszać, żeby nie przywarł do dna), przygotowałam sos. 
   Na patelni rozgrzałam masło z oliwą i czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Wrzuciłam na tę aromatyczną podstawę pieczarki, które po chwili odrobinę posoliłam i posypałam ziołami. Trzeba uważać z soleniem, bo gorgonzola jest sama w sobie słonawa i aromatyczna.
   Kiedy pieczarki się złociły, na mniejszej patelni rozpuściłam ser wymieszany z jogurtem (żeby złagodzić trochę ostrość gorgonzoli) oraz odrobiną wody z garnka, w którym gotuje się makaron, żeby sos nie był za gęsty i przez to ciężki.
   Makaron po odsączeniu wrócił do garnka, do którego powędrowały pieczarki oraz sos gorgozolowy i oczywiście natka pietruszki, którą uwielbiam w tym połączeniu. Poza tym listki pietruszki zawierają całe mnóstwo minerałów i witamin oraz doskonale wpływają na trawienie i przemianę materii. Więcej o tej zdrowej zieleninie można poczytać na http://www.swiat-zdrowia.pl/artykul/natka-pietruszki-witaminy-dieta. 
   Chyba muszę wyciągnąć aparat fotograficzny, bo zdjęcia z telefonu komórkowego jednak nie oddają pyszności potrawy...
   Przepis bierze udział w akcjach:


   Seromaniacy

środa, 7 marca 2012

Makaroni krewetkowo-brokułowe

   Tak, zgadza się, znowu makaron;-) No co ja poradzę na to, że tak lubię wszelkie włoskie "pasty". A tę wyjątkowo. Papardelle szerokie na 8 mm - "la vera tagliatella Bolognese". Wyroby Granarolo mogę jeść nawet bez dodatków. Ale jeśli chodzi o dodatki, to wczorajsze wynikały z zawartości lodówki i szafek;-) Czyli:

  • krewetki tygrysie,
  • brokuły,
  • pomidorki koktajlowe,
  • około 2,5 cm świeżego imbiru,
  • 2 ząbki czosnku,
  • szczypta suszonej peperoncino,
  • sól,
  • 1 łyżka masła,
  • 1 łyżka pesto,
  • jogurt grecki,
  • 2 łyżki startego żółtego sera (np. francuski dość ostry "Comte"),
  • pół szklanki białego wytrawnego wina,
  • sok z cytryny.

    Krewetki po rozmrożeniu i umyciu, polewam sokiem z cytryny, żeby się lekko zakwasiły. Korzystam ze wcześniej ugotowanych, tygrysich, paczka 250 g. 
    Na głębokiej patelni rozgrzewam masło, do którego dodaję drobno starty imbir i czosnek przeciśnięty przez praskę. Na to wrzucam krewetki. Chwilę je podsmażam, czy raczej podduszam, żeby masło się nie przypaliło. Podzielone na maleńkie różyczki brokuły wcześniej obgotowuję na parze. Takie jeszcze nie całkiem miękkie dorzucam do krewetek i dodaję garść pomidorków koktajlowych, delikatnie naciętych. Jeśli nie natnie się skórki, to potem w trakcie jedzenia można być pewnym pomidorowego prysznica:-)
    Wszystko solę, posypuję peperoncino i zalewam winem. Po chwili, gdy płyn wyparuje, zdejmuję patelnię z ognia, dodaję jogurt grecki i pesto. Mieszam, lekko rozgniatając niektóre brokuły. Na koniec dosypuję ser, żeby sos się zagęścił.
     Odlany i odsączony makaron wędruje z powrotem do garnka, a do niego dołącza mieszanka krewetkowo-brokułowa. Imbir i ser nadały jej trochę ostrości, brokuły delikatności, a pomidorki koloru:-) Idealny improwizowany mix...

środa, 29 lutego 2012

Szerokie wstążki z cukinią i nie tylko

   Dzisiaj wieczór improwizacji na temat dodatków do makaronu. Z premedytacją nie piszę "tagliatelle", bo przecież mogę napisać swojsko "szerokie wstążki" i na to samo wychodzi. Pomimo mojej fascynacji Włochami, językiem włoskim i wszelką "włoszczyzną", staram się dbać o czystość języka polskiego, zatem jak mogę, to spolszczam;-)
    Do szerokich wstążek proponuję cukinię, bo nie dość, że jest pięknie zielona, zawiera minerały, witaminy, karoten, itd., itp., to jeszcze jest lekkostrawna i ma cudowny wpływ na procesy trawienia. Posiada właściwości odkwaszające, więc jak znalazł dla cierpiących na zgagę. Co jeszcze? Suszone pomidory. Okazuje się, że suszenie może zwiększać właściwości lecznicze pomidorów. Poddane obróbce mają działanie przeciwnowotworowe. Wyglądają poza tym zabawnie, takie pomarszczone, ale w pięknym głęboko pomidorowym kolorze... I co jeszcze? Kapary, bo niwelują wzdęcia, mają właściwości antyreumatyczne i poprawiają funkcjonowanie wątroby. Na zdjęcie się żaden nie załapał, ale był. Czułam jego specyficzny smaczek:-)
   
Lista produktów:

  • makaron szerokie wstążki - ja, wierna włoskim makaronom, dzisiaj ugotowałam tagliatelle "Pasta all'uovo Granarolo Bologna":-)
  • jedna cukinia,
  • kilka suszonych pomidorów z zalewy,
  • łyżka marynowanych kaparów,
  • ząbek czosnku,
  • łyżka drobno startego parmezanu,
  • sól, imbir, zioła prowansalskie, słodka papryka,
  • oliwa.

   Podczas, gdy makaron gotuje się na wrzącej osolonej wodzie, podsmażam na oliwie cukinię, którą wcześniej przekroiłam wzdłuż na pół, posoliłam, poczekałam aż się "spoci", opłukałam, osuszyłam i pokroiłam w półtalarki:-) Dorzucam na patelnię wyciśnięty ząbek czosnku, obsypuję całość solą, ziołami prowansalskimi, odrobiną imbiru (nie za dużo, bo cukinia zrobi się gorzka, brrr...), odrobiną słodkiej papryki. Gdy wszystko się podsmaży złotawo, dokładam pokrojone w paski suszone pomidory i kapary. Jeszcze chwilę całość podgrzewam. Obróbka trwa krótko, zaledwie tyle ile potrzeba na ugotowanie makaronu. Cukinia musi być lekko sprężysta, bo inaczej robi się z niej... hmmm... flak. Odlewam makaron. Odsączony z wody wrzucam do garnka, w którym się gotował. Dodaję zawartość patelni i dokładnie mieszam. Porcja wędruje na talerz. Wystarczy posypać parmezanem i jeść:-)  

sobota, 18 lutego 2012

Pulpety z gruszki miłosnej

   "Gruszka miłosna" to jedna z kilku nazw bakłażana, o którym mówi się, że jest afrodyzjakiem. Inne określenia to oberżyna, jajko krzewiaste. Nazwa botaniczna - psianka podłużna - akurat nie należy do moich faworytów.
   We Włoszech pulpety z bakłażana były uważane za danie dla biedaków, których nie stać na przygotowanie mięsnego dodatku do makaronu. W Polsce bakłażany nie są najtańsze, więc raczej nie nazwę "polpetti di melanzane" - pulpetami nędzarzy, ale właśnie "pulpetami z gruszki miłosnej". Co ważne, pulpety te stanowią dokonały zamiennik dla tradycyjnego spaghetti bolognese, szczególnie dla osób niejedzących mięsa. 
   Bakłażany zawierają dużo soli mineralnych, zwłaszcza fosforu, żelaza i wapnia, a także bardzo dużo potasu. Obniżają poziom cholesterolu we krwi. Są też bogate w błonnik, którego mają o wiele więcej niż jabłka lub brzoskwinie. Ponadto znajdziemy w nich witaminę C, A i B2. Poza tym mają przepiękny kolor i fantastyczny smak.
   
   W tym przepisie nie kieruję się ścisłymi wskazówkami, bo ilości składników zależą od wielkości bakłażana. Załóżmy, że mam dwa średniej wielkości bakłażany...:
  • ...które po umyciu przekrawam wzdłuż na pół, nacieram oliwą, solą i pieprzem. Tak przygotowane wkładam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piekę około 30 - 40 minut. Następnie studzę, obieram ze skórki, odciskam nadmiar płynu i drobno siekam.
  • Wrzucam posiekane bakłażany do miski i dodaję 3 ząbki czosnku (wcześniej zmiażdżone lub drobno posiekane, jak kto woli), sól, pieprz, startą gałkę muszkatołową, 1 łyżeczkę świeżego drobno posiekanego oregano i 2 łyżeczki świeżej drobno posiekanej mięty, 2 żółtka, starty ser pecorino (albo parmezan) oraz bułkę tartą.
  • Bułki tartej i sera musi być tyle, żeby masa po dokładnym wymieszaniu dała się skleić w pulpeciki.
  • Wyrabiam z masy niewielkie kulki, które obsmażam na oliwie. Niezbyt długo, bo jedynie chodzi o to, żeby nabrały złotego koloru, a dodane do nich żółtko się ścięło.
  • Gotowe pulpety wrzucam do sosu pomidorowego. We wczorajszej wersji do sosu dodałam jeszcze pieczarki podsmażone na maśle z czosnkiem.
   Tradycyjnie"Polpetti di melanzane" podaje się z długim makaronem typu spaghetti, ale ja wolę riccioli, bo zabawniej wyglądają na talerzu:-)


wtorek, 7 lutego 2012

Makaroni brokoloni

   Tym razem, jak sama nazwa wskazuje, będzie o makaronie i o brokułach:-) 


   Zimową porą najbardziej lubię świeże brokuły z Hiszpanii. Mają piękny kształt korony solidnego, wiecznie zielonego drzewa. Wystarczy chwila gotowania na parze, a zachowują kolor, smak i jędrność. Absolutnie nie używaj mrożonek! Jak by ich nie gotować, robią się gąbczaste i szaropietruszkowe. 
   A makarony... Mmm...  W poprzednim życiu chyba byłam Włoszką:-)
Dzisiaj użyłam Garganelli - pasta di Calabria (www.pastafioccata.com). Dostałam go podczas ubiegłorocznego pobytu w Kalabrii, gdzie miałam okazję każdego dnia jeść różnego rodzaju makarony ze smacznymi dodatkami. Chętnie zamieszkałabym we Włoszech nie tylko z powodu klimatu, ale umiłowania jedzenia, umiejętności kulinarnych Włochów i mnogości dostępnych składników...
   To danie, które zrobiłam dzisiaj, to moja wariacja na temat sosów do makaronu.
   
Do makaroni brokoloni potrzebne są:

  • zielona głowa brokułowa,
  • makaron (najlepiej włoski) - ok. 100-120 g na osobę,
  • mały pojemnik śmietany 18%,
  • solidna łyżka masła,
  • dwa ząbki czosnku,
  • ok. 50 g drobno startego sera pecorino albo parmezanu,
  • sól,
  • mała garść płatków migdałów.



   Brokuły dzielę na niewielkie różyczki, ponieważ małe kawałki wygodniej się je, myję pod bieżącą wodą. Gotuję na parze nie dłużej niż 10 minut. Trzeba sprawdzać od czasu do czasu, bo zdarza się, że brokuły są gotowe wcześniej, po 7 minutach. Nie powinny się rozgotować. Lepiej jak są jędrne i zieloniutkie:-)
   Makaron gotuję we wrzącej osolonej wodzie, bez przykrywania garnka. Lubię al dente, więc zazwyczaj nie trwa to długo. Trudno powiedzieć, ile czasu, bo to zależy od tego jakiego makaronu użyjesz. Mój był gotowy po 6 minutach.
   Na patelni rozgrzewam masło, dodaję rozgniecione ząbki czosnku, a po chwili śmietanę. Na bardzo małym ogniu dokładnie mieszam i na koniec dorzucam starty ser. Jeśli sos jest zbyt gęsty, to wystarczy dodać trochę wody, w której gotuje się makaron.
   Na suchej patelni prażę płatki migdałów.
   Odlewam makaron na durszlak, a następnie jak odcieknie woda, wrzucam do garnka, w którym się gotował. Do makaronu dorzucam brokuły i delikatnie mieszam. Dolewam sos i ponownie mieszam. Nie można przesadzić z ilością sosu. Makaron nie może w nim pływać. Sos powinien go jedynie lekko otoczyć.
   Po nałożeniu makaroni brokoloni na talerze, posypuję całość prażonymi płatkami migdałów. 
   Ponieważ zostało wino z wczoraj, to wykorzystaliśmy je do popicia dania i przeniesienia się myślami - i smakami - na południe Włoch, do Tropei.