Google Website Translator Gadget

niedziela, 25 marca 2012

Czarny ryż Venere z krewetkami

   Ochotę na czarny ryż miałam już dawno. Ostatnio, kupując makarony w sklepie "Piccola Italia" w Warszawie, wypatrzyłam na półce "Riso Venere" - specjalną, szlachetną odmianę dzikiego ryżu. Nie mogłam przejść obok niego obojętnie;-) Nie jest tani, ale nic dziwnego. Ryż czarny nie ma nic wspólnego z ryżem barwionym na czarno atramentem mątwy. Ma za to specyficzny, delikatny orzechowy smak, intensywną barwę i zniewalający aromat. Oczywiście jest zdrowy, bo jest bogaty w witaminy z grupy B. No i jest piękny - nadaje potrawom kolor ciemnej purpury. Włoska nazwa "Venere", czyli Wenus stanowi nawiązanie do jego właściwości afrodyzjaku. Dzisiaj już wiem, że Riso Venere będzie często wykorzystywany w mojej kuchni, bo lubimy towarzystwo Wenus;-)
   Co jest potrzebne:
  • około 3/4 szklanki Riso Venere,
  • 1 litr rosołu wegetariańskiego - ja idę na łatwiznę i korzystam z kostek rosołowych warzywnych bez dodatku soli, BioOaza Organic Products, produkcja włoska,
  • skórka otarta z połowy pomarańczy,
  • krewetki tygrysie,
  • 2 ząbki czosnku
  • około 1 kieliszka białego wytrawnego wina,
  • sól,
  • listki kolendry (więcej o tej pięknie pachnącej przyprawie: http://spec.pl/kulinaria/przyprawy/kolendra-nie-tylko-jako-przyprawa-sprawdz-jej-zastosowanie),
  • 1 łyżka masła,
  • 1 łyżka oliwy.
   Ryż wrzuciłam na sitko i opłukałam pod bieżącą wodą. Zostawiłam na chwilę, żeby ociekł. W garnku rozgrzałam oliwę, wrzuciłam na nią ryż, podsmażałam chwilę, energicznie mieszając, tak żeby ziarenka pokryły się oliwą i zeszkliły. Po kilku minutach zalałam ryż jedną łyżką wazową wrzącego rosołu i wrzuciłam drobno startą skórkę z pomarańczy i trochę soli - oczywiście na wyczucie... Ryż musi gotować się na małym ogniu około 40 minut. Trzeba od czasu do czasu pomieszać. A żeby się nie przypalił, należy dolewać bulionu, ale nie za dużo, żeby zdołał wchłonąć cały płyn. Mieszanie jest bardzo przyjemne, bo zapach chciałoby się chłonąć nie tylko nosem, ale każdym porem skóry. Wenus chyba na mnie podziałała, bo niewiele mi brakuje, żeby zakochać się w Riso Venere;-)
   Na około 10 minut przed zakończeniem gotowania ryżu wzięłam się za krewetki. Wcześniej je rozmroziłam, pozbawiłam ogonków, opłukałam i osuszyłam. Pozostało jedynie rozpuścić masło z czosnkiem na patelni i wrzucić na nie krewetki. Po kilku minutach, jak się trochę podsmażyły, lekko je posoliłam i wlałam do nich wino. Odczekałam aż płyn wyparuje i dopiero wtedy dodałam posiekane świeże listki kolendry. Chciałam, żeby oddały cytrynowo-anyżowy smak krewetkom, ale jednocześnie zachowały zielony kolor.
   Podałam ryż w formie piramidki obłożonej krewetkami z dodatkiem cząstek pomarańczy ozdobionych kolendrą.
   Było tak pysznie, że nie mam ochoty na wietrzenie kuchni. Chciałabym, żeby ten zapach i smak pozostał jak najdłużej.
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz