Google Website Translator Gadget

sobota, 3 marca 2012

Zupa porowa marchwianka

   Dzisiaj mój organizm miał ochotę na pora i marchew. A ja go słucham, bo jak czegoś chce, to znaczy, że wie:-) 
   Por, poza tym, że jest źródłem tego i owego pozytywnego dla zdrowia, to obniża poziom złego cholesterolu. Może moje ostatnie objadanie się czekoladą mam zrównoważyć porem? 
   Marchew dostarcza ważnych związków mineralnych, takich jak wapń, żelazo, fosfor, miedź, cynk, molibden (pierwszy raz zobaczyłam taką nazwę, więc poszukałam, co to jest: http://www.mineraly.biz/molibden.htm), magnez, jod oraz potas, dzięki którym mamy jędrne ciało, piękną cerę i karnację skóry, zdrowe i mocne włosy oraz paznokcie. Po zimie skóra wymaga trochę uwagi, a to przesuszona od ogrzewania, a to ciągle ukryta pod grubą warstwą ubrań, a to słońca ma za mało. Zatem słoneczna marchewka ma jej pomóc.
   Żeby zrobić porową marchwiankę, potrzebuję:

  • oczywiście sporego pora, głównie jego białą część, ale i trochę zielonej. Zielone części pora często traktuje się jako bezwartościowe i niesmaczne, a okazuje się, że niesłusznie. Zawierają wiele cennych składników odżywczych!
  • kilka średniej wielkości marchewek,
  • 2 ząbki czosnku,
  • oliwę,
  • 1 łyżkę masła,
  • pół szklanki białego wina (może być nawet półwytrawne),
  • gotowaną gorącą wodę,
  • kilka ziarenek kolendry,
  • kilka ziarenek zielonego pieprzu,
  • pół łyżeczki imbiru i pół łyżeczki kurkumy,
  • odrobina suszonej peperoncino,
  • 2 ziarenka ziela angielskiego,
  • 1 liść laurowy,
  • sól,
  • sos sojowy,
  • uprażone na suchej patelni ziarenka słonecznika i dyni.
  Zaczynam od pokrojenia pora. Nie. Wróć. Oczywiście zaczynam od umycia pora:-) Potem go kroję w cienkie plasterki. Uwielbiam ten zapach. Aż szczypie! Marchewkę obieram, opłukuję, kroję też w cienkie plasterki. Do garnka wlewam odrobinę oliwy i dodaję masło. Jak się roztopi, to wrzucam pora + czosnek przeciśnięty przez praskę. Smażę przez chwilę. Odrobinę solę. Dla pewności używam soli gruboziarnistej;-) Dodaję marchewkę. Jeszcze przez chwilę podsmażam. Wlewam gorącą wodę, tylko tyle, żeby zakryła warzywa. Dolewam wino. Całość ma uroczą biało-zielono-pomarańczową barwę. W moździerzu ucieram kolendrę, zielony pieprz i peperoncino. Wrzucam mieszankę + imbir i kurkumę oraz liść laurowy i ziele angielskie (w całości) do zupy. Jak wywar trochę się pogotuje, to zaczynam smakować. Lubię, jak porowa marchwianka jest lekko ostra, ale też słono-słodka. I to jest zazwyczaj moment na dodanie sosu sojowego. Gotuję do czasu, aż marchewka będzie miękka. Wyjmuję część warzyw z garnka. Resztę miksuję, ale że nie przepadam za całkiem kremowymi zupami (w końcu mam jeszcze zęby, to lubię ich używać;-)), to nie wszystko staje się papką. Dorzucam pozostałe niezmiksowane warzywa i już:-) Podaję z uprażonymi pestkami słonecznika i dyni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz