Google Website Translator Gadget

sobota, 7 kwietnia 2012

Chleb z ziołami prowansalskimi

   Zamarzył mi się domowy chleb, a że marzenia należy spełniać, to oczywiście go upiekłam. W całym domu pachnie teraz ziołami... 
   Całą zabawę zaczęłam wczoraj około godziny 20:00, bo ciasto na chleb musi rosnąć przez 12 godzin. Dzisiaj rano obudził mnie obiecujący zapach drożdży i ziół. Po śniadaniu przystąpiłam do dalszych czynności około-chlebowych, o których poniżej. 
   Chleb był gotowy w południe, więc jak trochę wystygł, to mogłam zjeść pyszne małe co nieco na lunch.
   A składników potrzeba doprawdy niewiele:

  •  3 szklanki mąki pszennej,
  • 1/4 łyżeczki drożdży instant,
  • 1 i 1/4 łyżeczki soli,
  • 1 i 1/2 szklanki wody w temperaturze pokojowej,
  • 4 łyżeczki ziół prowansalskich,
  • odrobinę oliwy i otrębów pszennych do foremek.

   Do dużej miski wsypałam przesianą mąkę, drożdże, zioła i sól. Wymieszałam dokładnie. Dodałam wodę - ważne, żeby była o odpowiedniej temperaturze, bo inaczej będzie kłopot z rośnięciem ciasta. Masę wyrobiłam łyżką. Powinna być lepka i taka była. Przykryłam miskę lnianą ściereczką i odstawiłam w spokojne miejsce, gdzie  ciasto nie było narażone na przeciągi.
   Po 12 godzinach, czyli o poranku, z przyjemnością odkryłam, że ciasto urosło! Gdzie nie gdzie pojawiły się pęcherzyki, czyli wszystko przebiegło, tak jak powinno. Na blat wysypałam sporo mąki, wyrzuciłam na nią masę z miski i przez kilkanaście minut wyrabiałam, oddając jej ciepło od swoich rąk. Absolutnie cudowne przeżycie. Poczułam się tak, jak musiały się czuć moja babka, prababka i wszystkie kobiety przed nimi, które wyrabiały chleb w domu. Nie wiem, czy nie stanie się to moją nową pasją...
   Kiedy uznałam, że ciasto jest już gotowe, nie wiem, dlaczego akurat w tym momencie, ale tak uznałam i już, podzieliłam je na dwie części i umieściłam w foremkach wysmarowanych oliwą i obsypanych otrębami pszennymi.
   Przykryłam foremki folią aluminiową i ściereczką i odstawiłam na około dwie godziny. W tym czasie przygotowałam i upiekłam "orzechowe oczka" (frigolotti) - przepis dostępny tutaj: http://barbarinagotuje.blogspot.com/2012/03/ciasteczka-orzechowe-oczka-na-bazie.html. Dzięki temu miałam już przygotowany piekarnik i przyjemne ciepło w kuchni;-)
   Chleb piekłam w 220 stopniach, najpierw pod przykryciem przez 30 minut, a potem już odkryty przez 15 minut. Po upieczeniu chwilę stygł w foremkach, potem przełożyłam go na lnianą ściereczkę, w której pozostał. 
   Nie mogłam się doczekać, więc jeszcze lekko ciepły pokroiłam i przygotowałam kanapki z kozim serem, ogórkiem i bazylią. Mniam, mniam...

8 komentarzy:

  1. zapisuję sobie ten chlebuś, pysznie wygląda.
    wesołych świat!
    ps.warto zrezygnować z weryfikacji słownej przy komentarzach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i wzajemnie - Wesołych i smacznych Świąt!
      Ps. Dzięki za uwagę. Już wyłączyłam weyfikację:-)

      Usuń
  2. taki chleb to coś dla mnie zdecydowanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przez Ciebie też zapragnęłam takiego chleba!
    wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do dzieła! Pragnienia trzeba realizować, tak jak marzenia:-)

      Usuń
  4. 14 godzin dla chleba na samych drożdżach, bez zakwasu???
    Wybacz, ale przepis jest dość.. zaskakujący. Moja rodzina padłaby z głodu w oczekiwaniu na posiłek :))
    Czy mogłabym poznać źródło przepisu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, inspiracją był przepis: http://filozofiasmaku.blogspot.com/2010/11/chrupiacy-woski-chleb.html. Jedynie zamiast świeżych ziół pod koniec przepisu dodałam na początku zioła prowansalskie w większej ilości niż proponowana przez autorkę Filozofii Smaku. Zrezygnowałam ponadto z okrągłej formy i dołożyłam otręby;-)
      Też byłam zdziwiona, że masa potrzebuje tyle czasu, ale może to dlatego, że drożdży jest tak niewielka ilość?

      Usuń