Google Website Translator Gadget

środa, 29 lutego 2012

Szerokie wstążki z cukinią i nie tylko

   Dzisiaj wieczór improwizacji na temat dodatków do makaronu. Z premedytacją nie piszę "tagliatelle", bo przecież mogę napisać swojsko "szerokie wstążki" i na to samo wychodzi. Pomimo mojej fascynacji Włochami, językiem włoskim i wszelką "włoszczyzną", staram się dbać o czystość języka polskiego, zatem jak mogę, to spolszczam;-)
    Do szerokich wstążek proponuję cukinię, bo nie dość, że jest pięknie zielona, zawiera minerały, witaminy, karoten, itd., itp., to jeszcze jest lekkostrawna i ma cudowny wpływ na procesy trawienia. Posiada właściwości odkwaszające, więc jak znalazł dla cierpiących na zgagę. Co jeszcze? Suszone pomidory. Okazuje się, że suszenie może zwiększać właściwości lecznicze pomidorów. Poddane obróbce mają działanie przeciwnowotworowe. Wyglądają poza tym zabawnie, takie pomarszczone, ale w pięknym głęboko pomidorowym kolorze... I co jeszcze? Kapary, bo niwelują wzdęcia, mają właściwości antyreumatyczne i poprawiają funkcjonowanie wątroby. Na zdjęcie się żaden nie załapał, ale był. Czułam jego specyficzny smaczek:-)
   
Lista produktów:

  • makaron szerokie wstążki - ja, wierna włoskim makaronom, dzisiaj ugotowałam tagliatelle "Pasta all'uovo Granarolo Bologna":-)
  • jedna cukinia,
  • kilka suszonych pomidorów z zalewy,
  • łyżka marynowanych kaparów,
  • ząbek czosnku,
  • łyżka drobno startego parmezanu,
  • sól, imbir, zioła prowansalskie, słodka papryka,
  • oliwa.

   Podczas, gdy makaron gotuje się na wrzącej osolonej wodzie, podsmażam na oliwie cukinię, którą wcześniej przekroiłam wzdłuż na pół, posoliłam, poczekałam aż się "spoci", opłukałam, osuszyłam i pokroiłam w półtalarki:-) Dorzucam na patelnię wyciśnięty ząbek czosnku, obsypuję całość solą, ziołami prowansalskimi, odrobiną imbiru (nie za dużo, bo cukinia zrobi się gorzka, brrr...), odrobiną słodkiej papryki. Gdy wszystko się podsmaży złotawo, dokładam pokrojone w paski suszone pomidory i kapary. Jeszcze chwilę całość podgrzewam. Obróbka trwa krótko, zaledwie tyle ile potrzeba na ugotowanie makaronu. Cukinia musi być lekko sprężysta, bo inaczej robi się z niej... hmmm... flak. Odlewam makaron. Odsączony z wody wrzucam do garnka, w którym się gotował. Dodaję zawartość patelni i dokładnie mieszam. Porcja wędruje na talerz. Wystarczy posypać parmezanem i jeść:-)  

2 komentarze:

  1. no i o tej godzinie czytam o takich pysznościach... Basik! katujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tam, oj tam;-) Każda pora jest dobra na pyszności;-)

    OdpowiedzUsuń