Google Website Translator Gadget

niedziela, 5 lutego 2012

Trochę egzotyki w zimowe popołudnie, czyli kokosanki

Postanowiłam nie ulegać mroźnej aurze, dając jej prztyczka w nos w postaci kokosowych zapachów wydobywających się z mojej kuchni.

Na początek nastawiłam piekarnik na 160 stopni. Od razu zrobiło się cieplej:-)

Sięgnęłam po:

  • paczkę wiórków kokosowych (300 g), 
  • puszkę słodzonego skondensowanego mleka (530 ml), 
  • aromat migdałowy (1 łyżeczka) i 
  • cukier waniliowy (1 łyżeczka), który podobno zawiera prawdziwą wanilię, a nie jej aromat. Pachnie bosko, więc może to prawda?
Wrzuciłam wiórki i cukier waniliowy do miski, wlałam do tego mleko i aromat migdałowy. Całość połączyłam ostrożnie, bo chodzi o to, żeby masa się nie zbiła, ale była w miarę puszysta. 

Następnie, przy pomocy łyżeczki do robienia kulek z melona albo arbuza, zrobiłam z masy kuleczki i ułożyłam je na blasze wyłożonej folią aluminiową. Wyszło ich ponad 50 sztuk.

Całość powędrowała do piekarnika na 20 minut. 

Upieczone kokosanki straciły kulisty kształt, więc nie warto następnym razem tak się starać, żeby były okrągłe. Na szczęście ich forma nie wpływa na smak.

Po wystudzeniu ciasteczek, w kuchni wciąż pachnącej kokosem, popijając gorzką kawę przegryzałam niespiesznie słodkie niekuliste kokosanki. Wystarczyło jedynie przymknąć oczy, jednocześnie wystawiając twarz do słońca - w ciepłej kuchni ma się wrażenie, że grzeje przez szyby okienne - i wyobrazić sobie palmy, szumiący ocean... Mmm... Zima została daleko w Polsce;-)

Kokosanki powędrowały do pojemnika. Będą na jutro i na kolejne zimowe dni.





Kokosanki biorą udział w konkursie Wszystko o Italii "A może ciastko?"



1 komentarz: