Google Website Translator Gadget

sobota, 25 lutego 2012

Zupa z bobu zwana "bóbjanką"

  Najsmaczniejszy jest oczywiście świeży bób, ale o tej porze roku trudno o taki. Wybieram więc mrożonkę, która ma tylko odrobinę mniej wartości odżywczych od młodego, wakacyjnego bobu. Ta sycąca roślina strączkowa zawiera dużą ilość wartościowego białka, błonnika, węglowodanów, a także tłuszczów, witamin z grupy B i składników mineralnych. Bób jest także źródłem witaminy C i prowitamniny A. Warto jeść go ze skórką, ponieważ łupiny zawierają substancję ułatwiającą trawienie, ale jakoś nie mogę się przekonać. Poza tym lubię obierać bób.
   A oto co jest potrzebne do zupy zwanej przeze mnie "bóbjanką":

  • paczka mrożonego bobu 450 g
  • średnia marchewka
  • dwa nieduże ziemniaki
  • czerwona cebula
  • ząbek czosnku
  • czubata łyżka posiekanej świeżej mięty
  • wrzątek
  • łyżka oliwy
  • sól, liść laurowy, 2 ziarnka ziela angielskiego, kilka ziarenek zielonego pieprzu, kolendry i kminku, odrobina imbiru

   W garnku, w którym będę gotować zupę, przez około 3 minuty podsmażam na oliwie pokrojoną w kosteczkę cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Dorzucam pokrojoną na cienkie półplasterki marchewkę i ziemniaki pokrojone w drobną kostkę. Podduszam wszystko przez około 5 minut. Wrzucam bób i całość zalewam taką ilością wrzątku, żeby warzywa były ledwie przykryte. Dodaję sól do smaku, liść laurowy, 2 ziarnka ziela angielskiego, utartą w moździerzu mieszankę zielonego pieprzu, kolendry i kminku, a na koniec odrobinę imbiru. Zupa gotuje się pod przykryciem, na małym ogniu, przez około 10 minut, bo mniej więcej tyle potrzeba, żeby ziemniaki i bób były miękkie. 
   Wyciągam warzywa z wywaru dużym sitkiem i... zaczyna się zabawa. Marchewkę i ziemniaki wrzucam z powrotem do garnka, a bób łuskam ze skórki. Oczywiście, obierając go, podjadam, bo nie mogę się oprzeć:-) Kilka ziaren wrzucam do garnka, resztę miksuję w osobnym naczyniu. Masę bobową przekładam do reszty wywaru. Nie miksuję wszystkiego, bo to nie jest papka-krem dla niemowlaka. Do ugotowanej zupy wrzucam miętę. Mmm... co za zapach. Co za smak:-)

4 komentarze:

  1. uwielbiam bób w lecie, ale zawsze zjadam go solo. W zupie jeszcze nie próbowałam, może czas najwyższy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, zapraszam serdecznie na mojego bloga o Harrym Potterze, muzyce fotografii i innych mniej ważnych sprawach:
    http://aleexsmile.blogspot.com/

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki:-) Sama potrawa też jest równie fajna. Polecam:-D

      Usuń